czwartek, 15 listopada 2012

Diagnoza: Zespół Jednego Dobrego Kawałka

Przypadłość ta jest powszechnie znana, ale nie do końca zbadana. Można zarzucać różnym kapelom, że cierpią na Zespół Jednego Dobrego Kawałka (w skrócie: ZJDK), jednak co to tak na prawdę znaczy? Czy, podobnie jak piękno, choroba ta tkwi w oku, czy raczej uchu odbiorcy?

sobota, 10 listopada 2012

Powrót stwora marnotrawnego

Cóż, tak się zdarza, że krowa, która dużo muczy, mało mleka daje, a szumnie zapowiadane uchomorze rewelacje są raczej symptomem całkowitego zastoju. Politycy też tak mają, więc nie zrażając się porażką, spokojnie robić będę to, co lubię.
A tak się składa, że najbardziej lubię słuchać muzyki. Fale dźwiękowe nieprzerwanie docierające do moich uszu czasami przyprawiają mnie o refleksje. I właśnie tymi "czasami" (będąc tym razem ostrożniejszym człowiekiem) będę wypluwać z siebie jakieś słowa. Cóż, żeby było widu albo słychu to trzeba też coś zrobiu (w moim przypadku: napiszu). Całe szczęście blog jest miejscem bezczasowym (przynajmniej do czasu), więc przerwa jest prawie niedostrzegalna.

środa, 4 lipca 2012

Przywrócić wzrokosłuch

W Gdyni zaczął się Oper'er Festival 2012, zaraz posypie się mnóstwo innych imprez.
Guns'n'Roses zagra w Rybniku (wtf? gdzie jest Rybnik? dlaczego?) 11 lipca - ciekawe ile się spóźnią ;).
I będzie fajny Festiwal w Jarocinie, w związku z którym myślę o Illusion, Luxtorpedzie, niezniszczalnym KSU i Nosowskiej, a o każdym w trochę innym kontekście.
Zastanowiło mnie ostatnio slow motion w teledyskach.
Mam obsesję na punkcie paru nowych filmików (nowych-starych, bo jeden jest z 1995 roku).
 Mam też jeszcze parę innych odpowiednio sfermentowanych w zakamarkach umysłu pomysłów, które domagają się spożytkowania.
A Jim Morrison nadal jest wiecznie żywy.
No i, żeby być konsekwentną: ACTA została odrzucona przez Parlament Europejski (póki co: ou je!).
Znaczy to chyba, że czas się obudzić i zacząć wakacyjny nasłuch!

sobota, 26 maja 2012

sobota, 21 kwietnia 2012

Koniec koncertu, proszę się rozejść

Przeczytałam ostatnio artykuł o tym, że ludzie nie chodzą już na koncerty. I aż mi słuchawki wraz z patrzawkami opadły, bo nie wiem nic jeszcze bardziej niż nie wiedziałam wcześniej.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Wirtalnorealność

Nasz ulubiony Nieistniejący Pan objawił się ponownie w domenie muzycznej, więc potraktuję to jako pretekst do przedłużenia marudzenia o kondycji współczesnego świata.